Powodziowe ścieki nie zagrożą plażom i Bałtykowi
Eksperci uspokajają, że słona morska woda upora się z najgroźniejszymi bakteriami coli w ciągu jednej doby. Resztę załatwią prądy morskie i wiatr, a za miesiąc plaże będą jeszcze raz zbadane przez sanepid. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku od czasu przekroczenia stanów alarmowych na bieżąco bada skład chemiczny wody w Wiśle.
- Plaże przy ujściach Wisły i Odry do Bałtyku będą sprawdzone pod względem sanitarnym przed rozpoczęciem sezonu letniego - mówi minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller. - Zdolność Bałtyku do samooczyszczenia jest wystarczająco duża, by sobie z tym poradzić. Mimo to, wszystkie plaże w pobliżu ujścia i Wisły i Odry będą poddane specjalnym badaniom i analizom - zaznacza Miller. Na szczęście najgroźniejsze bakterie, do których należą te z grupy coli, giną w zetknięciu ze słoną morską wodą, która ma właściwości oczyszczające. Sprzyja nam również pogoda. Wiatr spycha brudną wodę na wschód - gdyby wiał w odwrotnym kierunku, ścieki trafiłyby do Zatoki Gdańskiej, gdzie utrzymałyby się dużo dłużej niż na otwartym morzu, a poza tym mogłyby trafić na plaże. - Na razie stężenie zanieczyszczeń jest zbliżone do normalnego - uspokaja Jarosław Stańczyk, naczelnik wydziału monitoringu Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku. - Wody do Bałtyku wpływa jednak siedmiokrotnie więcej niż normalnie o tej porze roku, więc stały monitoring jest niezbędny - dodaje.
Więcej ( na źródło): www.trojmiasto.pl |